wtorek, 25 sierpnia 2026

483

Kiedy wali ci się świat, 
dom zamiast dachu ma pięć łat, 
kiedy ex wstawia wszędzie na profilowe, 
zrobione w zakochaniu przez ciebie foto, 
kiedy miłość wydaje się szmatą, 
kiedy masz ochotę strzelić sobie w głowę, 
kiedy trawią cię gorączki dreszcze,
kiedy wpada kolejna blokada, 
kiedy smutek jest twoim obiadem i kolacją, 
kiedy każdy poranek jest jak tortura, 
kiedy obietnice upadają, 
kiedy wieje wicher zmian, 
kiedy leki wypadają z blistra,
- tak, nowe psychotropy co miały pomóc,  
kiedy waga nagle spada, 
kiedy brzuch płata ci figle, 
kiedy on okazał się być skrajnym egoistą, 
kiedy on okazał się być furiatem i krzyczał, 
kiedy oskarżył cię o wszystko, 
kiedy uciekał w każdej chwili kryzysu,
kiedy ci kazał wypierdalać z samochodu, 
kiedy stawiał ultimatum, 
kiedy połączył kropki, chociaż nie potrafił, 
kiedy był niedojrzałym chłopcem, który tylko ranił, 
kiedy wiesz, że nie będzie nic potrafił zbudować, 
kiedy wreszcie ciebie zabił, 
kiedy udowodnił że jesteś porażką,
kiedy wali ci się świat, 
kiedy dom upada w ruinę, 
kiedy kwiaty tylko więdną, 
a następnego dnia po tym jak powiedział, że chciałeś za dużo, 
już szukał, na żółtej wszystkiego tego na ostro, 
bo tylko tak umie zagłuszać ból nicości i wewnętrzną pustkę, 
tak się zagłusza samotność i kompletny brak gotowości do życia, 
tak się zagłusza lęk i kompleksy
tak się zagłusza kłębowisko myśli, 
wiedz że może być jeszcze gorzej, 
tylko gorzej, 
tylko bardziej, 
tylko boleśniej, 
tylko więcej cierpienia...

dedykuję to Tobie drogi...      

wtorek, 14 lipca 2026

482

...czasem przyjdź 
nie czekaj 
bo czas nam ucieka,
 
czasem nie ma się 
co dąsać, że znów 
tramwaj nie przyjechał,

czasem wpadnij na kawę 
może to ostatni łyk 
jaki nam pozostał życia...  

niedziela, 14 czerwca 2026

481

Podobno mnie ktoś podgląda 
w świecie globalnej wioski
Nie trudno o psychofanów, 
dzieci specjalnej troski
Nie ma już co ukrywać 
mam życiowy katar
Na mojej twarz wisi 
tylko zmęczony awatar

I tak brnę jakoś i chlapię 
i tułam się i szarpię
A wszędzie dookoła mnie 
same agresywne harpie
I tak rymuję od niechcenia, 
desperacko po częstochowsku 
Bo stoję pod ścianą i nie umiem 
wciągnąć żadnego wniosku  

A wszystko się wali 
a ja udaję że jest w porządku
Przecież wiem dobrze, 
że zaślepiony tracę poczucie rozsądku
I chciałbym coś zmienić, 
uciec stąd lub się wycofać 
Lecz z nad przepaści 
mogę jedynie w dół szybować...

A tak bardzo chciałem aby 
ostatnim rymem było całować... 
...tylko czy został jeszcze 
ktokolwiek do całowania?    

niedziela, 10 maja 2026

480

Chciałbym napisać wiesz Iberyjski
o podróży przez góry Andaluzji
ale o czym tu pisać, kiedy autostrady zabrały jej cały urok 
a liczne estakady wznoszą auta po same szczyty gór
dlatego miasteczka wydają się zbite, jakby wciśnięte w zbocza 
pola i lasy wiją się u stóp, a szczyty w deszczowej aurze 
owinięte są przez czarne chmury niczym szal
a nadbrzeżne miasta widziane jakby z lotu ptaka 
wydają się małe niczym niedorozwinięte perły 
z za wcześnie rozciętej muszli...  
   

wtorek, 7 kwietnia 2026

479

Jedzie daleko mijając 
skrzyżowania na głębokim żółtym.

Niewzruszony zostawia za sobą sklepy i ludzi 
jakby nigdy nie chciał się zatrzymać.

Dachówki drewnianych domków 
znikają za horyzontem jego lusterka.

Zatoka, jest zatoka, 
lśni toń fal, czuje zapach soli.

W tym pędzie od ludzkich istnień 
wydaje mu się, że ocali swoje.

Pochłonięty myślą o zbliżającej się wolności 
nie zauważa jelenia, który wyszedł na szosę.

Odruchowo skręca kierownicą na pobocze, 
przelatuje rów i dachuje, 

jeleń patrzy z przerażeniem, 
ocalone zostało mu życie...  

środa, 25 marca 2026

478

podpalone trawy słońcem na złoto
jestem odkrywcą i jestem zdobywcą
odkryłem najbogatszy kraj świata
witaj o piękna Patagonio, 
oblana bogactwem z gwiazd! 

poniedziałek, 16 lutego 2026

477


Mam w tym roku szalone walentynki. Tak mocno, że kroi mi się serce! I nie o miłość się rozchodzi! 







Media:
David Bowie - Valentine's Day (Official Video) [HD]

 

wtorek, 3 lutego 2026

476

Twój czas mija się z moim…

Przychodzę do Ciebie bez celu 

Jesteś pośród równych sobie 

Pozdrawiają Cię tu idący…


Jestem totalnie bezradny 

Bezsilność jest jak okowy 

Nie potrafię Ci ulżyć, pomóc  

Po kilku minutach muszę wracać do domu


Ty tu zostaniesz do rana

Do chwili ostatniej godziny 

A mnie będzie przerażać 

Znowu całkowity bezsens trwania… 



czwartek, 29 stycznia 2026

475

po mimo lat upływających każdej godziny
jeździmy do siebie innymi autostradami 
jesteśmy dwiema dogami pod krwawą jutrzenką
wracamy innymi tramwajowymi liniami

jak dwa drzewa wystawione na wiatr i słońce
jeden nie traci szybko liści, a drugi cały złoty
jemy różne mięso i odmienne ciasta
wierzymy w różnych bogów

lubimy odmiennych bohaterów
oraz różne środki transportu
jeden woli kochać się nocą
drugi kocha się tylko o świcie

dzieli nas gust do mężczyzn 
rozdzierają na pół nas potrzeby
jeden lubi tylko morze
drugi zawsze wybiera góry

jeden lubi czytać drugi ogląda seriale
jeden patrzy na gwiazdy i księżyc
drugi tylko w dal na linię horyzontu
nie mamy szans się przetrzeć 

to nie znaczy, że kiedy wpadniemy na siebie
na przerwie na korytarzu, nie możem się uśmiechnąć
a nasze dłonie nie mogą poczuć iskry i nasze oczy
nie mogą się spotkać i nasze myśli nie mogą mieć myśli

tej głupiej mrzonki bo
- jesteśmy tak bardzo różni -
że byłoby miło zobaczyć
całkiem przypadkiem się 
- kiedyś ponownie! 

sobota, 27 grudnia 2025

474

...przerwane linie światła na autostradzie 
po której gnamy, łamiąc przepisy, wszyscy je łamią.
Na telefonie puszczone w obieg, Twoje stare fotografie,
byłeś wtedy młody. Nie czułeś ale to był Twój sukces! 
Najlepszy czas na tej drodze szybkiego ruchu.

...gdzieś biegniesz całe życie, nie masz czasu na kawę!
Głodny dotyku jesteś niezleżenie od wieku. Nocki zawalasz,
na poszukiwaniach wyidealizowanych miłości! I ciągle dodajesz,
coraz mocniej do dechy i gnasz na śmieć przez czas. Aż na horyzoncie
zostaną po Tobie przerwane linie światła...

Może usiądziesz, spojrzymy sobie ostatni raz w oczy? Wiem,
nie uda mi się Ciebie zatrzymać. Musisz biec bo już czeka pani lub pan
z kosą w alejce z papierem toaletowym. Ale chciałbym naprawdę, 
ten jeden raz, jeszcze zatrzymać Ciebie dla mnie. I wspomnieć tamten głupi czas!
Noc gwiaździstą, tamto ognisko, splecione dłonie.
Ale Ty niestety gdzieś biegniesz całe życie...   


czwartek, 13 listopada 2025

473

stoi za oknem dźwięk tamtej barki

dwudziesta pierwsza trzydzieści sześć

słodzi się zapach na skwerku kościelnym

nie, to aromat cygar palonych przez księdza


przepływam ulicę, tej ulicówki

w każdym oknie usmażył się już Chrystus

niech go w końcu zdejmą z tego krzyża

ile można umierać, za te same grzechy


jego woń smaga mnie po twarzy

jak dotyk kobiety – naiwnej dewotki

ona przykładem, umarłych papieży

próbuje zawrócić mnie z drogi sodomii


bo jestem przeklętym i trafię do piekła

nie dożyje wesela i nie wyprawią mi pogrzebu

matko święta!

czy byś nie pokochała, syna pedała?

poniedziałek, 22 września 2025

472

pod słońcem pod jego brakiem

pod księżycem pod jego cieniem 

stoisz na drodze całkiem okrakiem

pod zimnych gwiazd milczeniem

chciałbym cię pocałować, dotknąć 

stoję po drugiej stronie drogi 

nie mam odwagi by drgnąć 

przy gwiazd spojrzeniu pełnym trwogi  


tak znów mi nie wyszło masz rację

liryka umarła i duszę mam pustą

pod płaszczem dobrych intencji 

skrywam piekło pożądania 

nie mam potrzeby kochania


pod gwiazdą pod jutrzenki blaskiem

pod brzaskiem pod jego ostrym światłem

stoję na tafli i przed osuwiskiem

pod ciężarem czasu który właśnie

wyznaczył moją finalną godzinę  

  


niedziela, 7 września 2025

471

Idę sam...
Matka nie żyje
ojca nigdy nie było.
Pada uporczywy deszcz.
Babka umarła
byłem bezradny.
Tak bardzo leje
dziadka nie znałem.
Młody kochanek odchodzi! 
Zawsze jest się samemu.
Przy kasie w markecie
w lesie, w kinie, zawsze...
Jak na pustyni 
na której wyje wicher.
Biją pioruny
arka Noego 
zaraz uniesie się. 
Na ocenie 
z wypłakanych łez.
A ja myślałem całe życie
głupi! 
Że to był
deszcz!  

środa, 13 sierpnia 2025

470

w galerii handlowej, 
wszyscy w pośpiechu, 
usiadłem na szybki obiad, 
u Hindusa i myślę. 
Zanim podadzą chlebki 
i serek i napój, przychodzą mi 
do głowy wszyscy moi 
zmarli. 

Zawsze się bałem zmarłych, 
a teraz siedzą dookoła z uśmiechem 
na twarzy, a obok wszyscy pędzą, 
wydają kasę, są objuczeni jak wielbłądy 
torbami, zjadają zabójcze gofry. A zmarli 
siedzą z uśmiechem na twarzy, 
znów mam rodzinę w całości.
 
Wszystko odżywa, dawne zawiści, 
spojrzenia mściwe, są też uśmiechy, 
jest chichot dzieci, wracają dawne 
miłości. 

I mam to - bingo, 
wszystko jest jasne, 
wszystko banalnie proste, 
wokół są zmarli 
wszyscy, których odprowadzałem 
i ci z opowieści już zmarłych. 
Oto przychodzą, oto siadają, 
i otaczają mnie bytem byłych żyć. 

Oni są martwi - sam będę martwy, 
to już nie długo, już na mnie czeka, 
trumna i wieko. Już na mnie 
czekają moi zmarli...

czwartek, 31 lipca 2025

469

w ten zimny czerwiec, lipiec 
w ten podły sierpień, wrzesień 
nie mogę patrzeć na świat 
nie mam ochoty na chwile uniesień

zasłaniam zasłonki w południe 
chcę spać, w pokoju już mrok
za oknem leje, na świcie wojna
ogarnia mnie tylko lęk i szok

chciałbym w coś wierzyć, kochać
mieć ideały, być komuś za wzór
nic nie potrafię, no może szlochać
bo zamiast kości, kryje się we mnie

sterta piór... 

niedziela, 29 czerwca 2025

468

Pod kołdrą jest pusto między nami. Już uciekłeś

z rana na skrzydłach świata. Nie lubię tej pustki,

braku ciebie pomiędzy. Ale mąka się się już rozlała,

tumanem kurzu przykryła nasze twarze. Teraz

w ciąg dnia w słońcu i pod chmurką. Rozpoznamy

siebie w każdym zakamarku miasta – kiedy będziemy

niby beznamiętnie snuli się do domu. I wcale

bez uśmiechu zjemy obiad. Nawet bez emocji

obejrzymy serial. Nawet bez Netflix & Chill

doczekamy dnia tego końca. Umyjemy zęby

i uszy i nos. Któryś rozłoży łóżko… wywietrzy pokój,

zaprosi sen. W tej miękkiej przestrzeni znów

nie będzie pustych miejsc. Ja obok i obok wy...

niedziela, 8 czerwca 2025

467


"Miło patrzeć, jak coś na zawsze znika za rogiem
Szansa przechodzi bokiem
Słabszy ciągnę los

Jak to świetnie, kiedy się nic już nie da wyjaśnić
Utknie się w przepaści
Jak chcesz, to dzwoń"







Media:
W kilometrach

sobota, 31 maja 2025

466

Teraz żyję nocą. Teraz chowam w snach. 

Wszystkie moje marzenia i jestem przekonany 

że stałem się własnym ojcem - wszystko uważam za bzdury. 

Coraz bardziej przerażony że on i ja to ta sama osoba,

coraz bardziej chcę nie być! 

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

465

I znowu ta cisza, 
rozpiera brzmieniem, 
tych wszystkich co ból 
swój pominęli milczeniem.

I znowu ta pustka, 
w garnku gra echem, 
to nienapisanych strof 
i rymów głodne spojrzenie.
 
I znowu ten ja! 
Kim jest ten ja? 
Na czasu linie 
skaczę i ginę! 

I tak dookoła, 
karmiąc hedonizm, 
zapętlam ciągle tą 
linę o szyję. 

I tak się staram, 
i walczę codziennie, 
odmierzam życia oddechy sumiennie, 
kolejne spusty i za grzechy odpusty. 

I wracam potem z pracy, 
noc zarywam w klubie. 
Tam chodzą żądze, choć nimi rządzę, 
a whisky i wódka opróżnia mi portfel, 
a potem wracam na kacu do domu... 

I siadam tu przed Tobą... 

Biała pusta przestrzeń, 
ze wstydu za mnie, 
już na czerwono jesteś spaloną...  

piątek, 21 marca 2025

464

Co się liczy, 

co nie liczy... 

Zawsze twój uśmiech, 

jest opoką mych snów. 

To się liczy, 

że mogę poczuć 

twój zapach. 

Nie jesteś snem. 

Jesteś obok. 

Jak krzesło 

i kot ale 

skrywasz coś więcej,

choć nie pozwalasz mi 

upaść i mruczysz 

bez powodu,

jest w tobie jedno 

serce. 

Które zgrywa 

się z moim sercem 

i choć nie gramy 

tej samej melodii, 

to kakofonia 

dźwięków. 

To jest jakby 

jedno - nierówne 

choć idealnie 

piękne...      .