skrzyżowania na głębokim żółtym.
Niewzruszony zostawia za sobą sklepy i ludzi
jakby nigdy nie chciał się zatrzymać.
Dachówki drewnianych domków
znikają za horyzontem jego lusterka.
Zatoka, jest zatoka,
lśni toń fal, czuje zapach soli.
W tym pędzie od ludzkich istnień
wydaje mu się, że ocali swoje.
Pochłonięty myślą o zbliżającej się wolności
nie zauważa jelenia, który wyszedł na szosę.
Odruchowo skręca kierownicą na pobocze,
przelatuje rów i dachuje,
jeleń patrzy z przerażeniem,
ocalone zostało mu życie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz