sobota, 27 grudnia 2025
474
czwartek, 13 listopada 2025
473
stoi za oknem dźwięk tamtej barki
dwudziesta pierwsza trzydzieści sześć
słodzi się zapach na skwerku kościelnym
nie, to aromat cygar palonych przez księdza
przepływam ulicę, tej ulicówki
w każdym oknie usmażył się już Chrystus
niech go w końcu zdejmą z tego krzyża
ile można umierać, za te same grzechy
jego woń smaga mnie po twarzy
jak dotyk kobiety – naiwnej dewotki
ona przykładem, umarłych papieży
próbuje zawrócić mnie z drogi sodomii
bo jestem przeklętym i trafię do piekła
nie dożyje wesela i nie wyprawią mi pogrzebu
matko święta!
czy byś nie pokochała, syna pedała?
poniedziałek, 22 września 2025
472
pod słońcem pod jego brakiem
pod księżycem pod jego cieniem
stoisz na drodze całkiem okrakiem
pod zimnych gwiazd milczeniem
chciałbym cię pocałować, dotknąć
stoję po drugiej stronie drogi
nie mam odwagi by drgnąć
przy gwiazd spojrzeniu pełnym trwogi
tak znów mi nie wyszło masz rację
liryka umarła i duszę mam pustą
pod płaszczem dobrych intencji
skrywam piekło pożądania
nie mam potrzeby kochania
pod gwiazdą pod jutrzenki blaskiem
pod brzaskiem pod jego ostrym światłem
stoję na tafli i przed osuwiskiem
pod ciężarem czasu który właśnie
wyznaczył moją finalną godzinę
niedziela, 7 września 2025
471
środa, 13 sierpnia 2025
470
czwartek, 31 lipca 2025
469
niedziela, 29 czerwca 2025
468
Pod kołdrą jest pusto między nami. Już uciekłeś
z rana na skrzydłach świata. Nie lubię tej pustki,
braku ciebie pomiędzy. Ale mąka się się już rozlała,
tumanem kurzu przykryła nasze twarze. Teraz
w ciąg dnia w słońcu i pod chmurką. Rozpoznamy
siebie w każdym zakamarku miasta – kiedy będziemy
niby beznamiętnie snuli się do domu. I wcale
bez uśmiechu zjemy obiad. Nawet bez emocji
obejrzymy serial. Nawet bez Netflix & Chill
doczekamy dnia tego końca. Umyjemy zęby
i uszy i nos. Któryś rozłoży łóżko… wywietrzy pokój,
zaprosi sen. W tej miękkiej przestrzeni znów
nie będzie pustych miejsc. Ja obok i obok wy...
niedziela, 8 czerwca 2025
467
sobota, 31 maja 2025
466
Teraz żyję nocą. Teraz chowam w snach.
Wszystkie moje marzenia i jestem przekonany
że stałem się własnym ojcem - wszystko uważam za bzdury.
Coraz bardziej przerażony że on i ja to ta sama osoba,
coraz bardziej chcę nie być!
poniedziałek, 28 kwietnia 2025
465
piątek, 21 marca 2025
464
Co się liczy,
co nie liczy...
Zawsze twój uśmiech,
jest opoką mych snów.
To się liczy,
że mogę poczuć
twój zapach.
Nie jesteś snem.
Jesteś obok.
Jak krzesło
i kot ale
skrywasz coś więcej,
choć nie pozwalasz mi
upaść i mruczysz
bez powodu,
jest w tobie jedno
serce.
Które zgrywa
się z moim sercem
i choć nie gramy
tej samej melodii,
to kakofonia
dźwięków.
To jest jakby
jedno - nierówne
choć idealnie
piękne... .
piątek, 28 lutego 2025
463
Mam jeszcze kilka wpisów brudnych,
jak stare samochody sprowadzone zza granicy.
Złomy. Stoją i gniją,
korozja je zjada i nie mają w sobie nic -
jak produkty z krótkim terminem ważności
ale nie można ich przecenić.
Słowa nie tracą tak szybko wartości
jak zepsuty twarożek. A ja wciąż i od nowa
chce opowiadać nowe rzeczy - zamiast
bazować na łatwiźnie. Jeszcze się tli ten pęd do życia...