Nawet nie wiesz jak bardzo, chciałbym powiedzieć coś sensownego. Ale już chyba nie potrafię, paraliżuje mnie strach, spowija mnie smog i stoję ukryty pośród własnych koszmarów. Nic się nie składa, nic nie jest proste, nie ma odpowiedzi, rozwiązania niczego nie rozwiązują. I miłość nie jest już słodka jak dawniej. I czuję śnieg, który umiera na mojej rozpalonej twarzy i widzę jak uciekam od wszelkich zdarzeń do dziury, w której może będę się bał trochę mniej? I nie chcę dotyku, jestem w obcym ciele i nie wiem czyje to mięso i tłuszcz i krew. I chyba nie moje tętni serce, nie klaszczą moje ręce – nie wiem, kim jestem – kiedy patrzę w lustro… Bez sensu nagle wszystko… Tak pusto!
piątek, 17 grudnia 2021
niedziela, 21 listopada 2021
388
Dookoła wojna a ty śpisz. Nie będę cię ganił. Sam bym najchętniej otulił się kocem otchłani i zamarzł pod hałdą liści – zgrabionych z gościńców. I spał tak kolejnych dziesięć wiosen. Aby przeczekać to wszystko, ale też obudzić się niezbyt starym, aby jeszcze tych kilka minut do południa, pokorzystać z życia. A teraz mi tylko, pozostaje pochwała eskapizmu – zejście ze sceny bocznym zejściem. Wyjazd z parkingu z piskliwym dźwiękiem opon. Powiedzenie sobie dość tego – mam prawo mieć spokój.
Dookoła wojna chodźmy spać. Niech się mordują. Otulmy się kocem otchłani pod hałdą liści, które przywiał tu wicher czasów, z wyludnionych gościńców. I śpijmy tak dekadę. Aby obudzić się jeszcze za pięć dwunasta, by nie będąc jeszcze totalnymi starcami, pokorzystać z ciepłych promieni życia...
piątek, 12 listopada 2021
387
Delikatnie, onirycznie (jeśli tak wolno powiedzieć o muzyce i jej wykonaniu), romantycznie... Tak Dave Gahan interpretuje klasyk zespołu Metallica... Albo się w to wpada albo zupełnie nie...
sobota, 16 października 2021
386
Kiedy!
W ciszy szumi wiatr. Wciąż mi jednak Ciebie brak. Wolny ptaku.
Tam!
W ciszy chodzą myszy. Kiedy kot je słyszy, uszami strzela.
Kamień w rzece. Zna historię przeszłych spraw. Strumykowi gra.
Oto!
Gdy przychodzi sen. Swoim ciepłem dzielisz się. Z ciałem obok...
Tak w nieskończoność...
środa, 22 września 2021
385
Księżyc
(wiersz klasyka)
Natan Alterman
Stary widok ma także chwilę gdy powstaje,
niebo ptaków próżne,
opancerzone
W noc lunatyczną na wprost twego okna staje
miasto w lamencie świerszczy zanurzone.
Kiedy patrzysz i jeszcze końca drogi nie wiesz,
widzisz księżyc
cyprysem przebity
Pytasz, Boże, to wszystko naprawdę istnieje?
I można to szeptem przywitać?
Patrzą na nas uważnie wody na jeziorze,
ciche drzewo
w kolczykach czerwonych
Nigdy nie da się wydrzeć z mojej duszy, Boże,
smutku Twoich zabawek ogromnych
przeł. Aleksander Rodziewicz
Co za cudowne tekst(y)... Tylko tyle bo mi zaparło dech w piersiach...
Stary widok ma także chwilę gdy powstaje,
niebo ptaków próżne,
opancerzone
W noc lunatyczną na wprost twego okna staje
miasto w lamencie świerszczy zanurzone.
Kiedy patrzysz i jeszcze końca drogi nie wiesz,
widzisz księżyc
cyprysem przebity
Pytasz, Boże, to wszystko naprawdę istnieje?
I można to szeptem przywitać?
Patrzą na nas uważnie wody na jeziorze,
ciche drzewo
w kolczykach czerwonych
Nigdy nie da się wydrzeć z mojej duszy, Boże,
smutku Twoich zabawek ogromnych
przeł. Aleksander Rodziewicz
Co za cudowne tekst(y)... Tylko tyle bo mi zaparło dech w piersiach...
wtorek, 31 sierpnia 2021
384
Nie ma po co. Ani o co. Ani komu. Nie wiadomo dlaczego? Jaki jest cel? Dlatego tak łatwo jest się poddać. Zamknąć oczy. Wyciszyć dźwięki Świata. W małym ciemnym pokoju. Bez okna, bez telewizora i bez radia – trwać do póki nie przyjdą. Bo może nie przyjdą, może się uda – jedyna wiara jaką mam…
czwartek, 29 lipca 2021
383
...może wyczerpałem swoją kreatywność?! Być może już nigdy nie będę w stanie opowiedzieć czegoś interesującego!
Frederik Peeters